5 rzeczy, które zdziwiły mnie w Paryżu









     Sekwana, miasto zakochanych, bagietki, crêpe na każdym rogu ulicy, nadmiernie stylowe mieszkanki miasta. Tak, Paryż niesie ze sobą mnóstwo wyobrażeń: prawdziwych, ale często też wyidealizowanych. W pakiecie jednak otrzymujemy też wybuchową mieszankę cech, które sprawią, że czym prędzej uciekniesz do samolotu niż skusisz się na camemberta. Postaram się zachować równowagę między krytyką a zachwytem, choć zdecydowanie bliżej mi do tego drugiego.




1. Syf, kiła, mogiła.



 Zaszczytne pierwsze miejsce przyznaję...brudowi. Jak to możliwe, że tak piękne miasto, praktycznie muzeum pod gołym niebem jest tak nieprzyzwoicie zasyfione? Rozumiem, ogromny przepływ turystów mógłby być argumentem. Ale ludzie! Turyści są wszędzie, a jakoś Kolonia w Niemczech aż raziła czystością po oczach. Paryż też oślepiał, ale wyspami śmieci na Sekwanie, która jest przecież jednym z większych symboli tego miasta. Czy władze nie mogą temu w jakiś sposób zaradzić? Czy naprawdę będąc w tak magicznym mieście nie można zrobić kilku dodatkowych kroków do śmietnika i spalić choć część kalorii płynących z tego przed chwilą pożartego naleśnika? Skoro coś jest piękne to szanujmy to, a nie twórzmy radosne wysypiska.



2. Ach, takie gentelmeny z tych francuzów!



W zeszłym roku gościłam w Paryżu z moją przyjaciółką Angeliką . Kiedy już bezpiecznie doleciałyśmy na lotnisko, czekała nas jeszcze godzinna podróż autokarem do serca Francji, skąd miała odebrać nas jej znajoma. Nie był to piątek trzynastego, jednakże akurat kiedy po nas wyjeżdżała, jej samochód umarł. Po pierwszej rozpaczy wstąpił w nas duch przygody i pogalopowałyśmy na metro. Jedyną przeszkodą w naszej przygodzie życia była pokaźnych rozmiarów waliza, której nie spodziewałyśmy się taszczyć przez pół miasta. Jako że żadna z nas rozmiarów Pudzianowskiego nie ma, a tym bardziej pary w łapach jaką posiada zapewne wyżej wymieniony pan, wszystko przedstawiało się dosyć krucho. Nie trzeba było dużej wyobraźni, żeby wpaść na myśl o niezliczonych schodach prowadzących do metra (a przesiadać musiałyśmy się kilka razy). Ku naszemu zdziwieniu za każdym razem, gdy podchodziłyśmy  do schodów, jakiś pan łapał za naszą walizkę i dzielnie, często bez słowa, nosił ją na sam dół. Coś wspaniałego! Tyle razy ile w Polsce toczyłam się z potwornym bagażem, a ktoś mi pomógł, mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki. A nie, nie mogłabym. Musiałabym odciąć sobie wszystkie palce.



3. Piwa, piwa, piwa dajcie!



Brasserie na każdym to kroku to norma. Serwują wszystko co sobie wymarzysz od naleśników po ślimaki. Ale jeśli już gdzieś wejdziesz i chcesz przyoszczędzić to do posiłku zamów wino. Francja słynie z win i widocznie dba o to, aby owy symbol dla każdego był dostępny za przysłowiowe grosze. Jeśli jesteś zwolennikiem piwa, będę musiała Cię rozczarować. Kosztuje jakieś 5 razy więcej niż kieliszek aromatycznego wina, a mówimy tutaj o czymś pokroju Harnasia, przelanym do szklaneczki.

4. Are you speak english? Oui.

Spytaj francuza z krwi i kości o coś po angielsku. Zrozumie, a jakże, przecież to wykształcony naród! Ale odpowie Ci już po francusku, nie zważając na Twoje lingwstyczne zdolności w tym zakresie. Bo skoro przyjechałeś do jego kraju, to weź się nie wygłupiaj i mów w odpowiednim języku. Nie dotyczy to oczywiście współczesnej młodzieży, która zawsze chętnie, niezależnie od nacji skorzysta z okazji porozmawiania z obcokrajowcem, choćby na migi. Ale strzeż się i nie pytaj o drogę do Luwru sędziwego pana, bo i tak go nie zrozumiesz, chyba, że płynny francuski to dla Ciebie bułka z masłem.


5. Dżeń dobry! Tanio, tanio!



Nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia o co chodzi. Czy może o inne rysy twarzy, sposób ubierania się... Pod wieżą Eiffla każdy turecki/arabski/mongolski sprzedawca pamiątek Cię wytropi i nie dość, że będzie wiedział, że jesteś z Polski to uraczy Cię również uroczym: Dżeń dobry! Tanio, tanio! Nie wiem czy to komplement, czy powinniśmy czuć się urażeni, wolę pozostać przy tym temacie niepoprawną optymistką i cieszyć się z miniaturowej wieży, po której otrzymałyśmy w prezencie od wyżej wymienionych po krótkiej polsko-angielsko-bógwiejeszczejakiej rozmowie.



 Nie zrozumcie mnie źle. Kocham Paryż każdą, najmniejszą cząstką swej duszy i rękę dałabym sobie uciąć, żeby jeszcze dziś posłuchać seplenienia przypadkowego Pierra z pobliskiej brasserrie. To wspaniałe jednak, że pomimo tego całego zachwytu jest kilka rzeczy, które sprawiają, że tego miejsca nie da się bezsprzecznie wyidealizować. Paryż nadal pozostaje dla mnie miejscem w którym chcę mieszkać choć przez pewną część mojego życia i liczę, że pewnego dnia będę mogła go nazwać moim domem i jak rasowa paryżanka przejechać się rowerem po świeżo wypieczone bagietki na śniadanie.









Share this:

CONVERSATION

14 komentarze:

  1. jak paryz to tylko winko :)
    http://zielonoma.blogspot.it/2015/08/porto-taverna.html

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny post !!!
    fajne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. gentelmeny, a nie tam jakies francuskie pieski;) gatunek na wymarciu, w Polsce juz wymarły.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gentelmeny gentelmenami, ale nie zapominajmy o etykietowaniu ludzi. Czyli o tym, że "kołnierzyk" świadczy o dobrym pochodzeniu, a zwykły t-shirt oznacza niemal menelozę. Przerażające. Naprawdę

    OdpowiedzUsuń
  5. nie spodziewałam się że Paryż jest taki brudny:) nie mniej jednak zdjęcia są świetne:)
    buziaki:*

    http://irreplaceable-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis, bardzo ciekawy i niezwykle przyjemnie się go czytało :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wpis, byłam w Paryżu 5 lat temu i szczerze mówiąc niewiele pamiętam :(

    leutey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Tegoroczne wakacje również spędziłam w Paryżu i z wieloma rzeczami przytoczonymi w tym poście się zgadzam . Szczególnie zdziwiła mnie tak duża ilość śmieci . Zapraszam do mnie , ja już obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja po prostu chce, muszę się tam wybrać!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawy wpis ;)
    www.xagng.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny wpis i piękne zdjęcia :)

    http://juclaress.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny wpis. Paryż to mój cel na przyszłe wakacje :)

    Zapraszam do nas: Siostry Pinky & Mózg

    OdpowiedzUsuń