Jak praca z ludźmi zabije Twój dzień. Tipy, które sprawią, że zmartwychwstanie.





Zabić, podeptać, rozerwać na strzępy, a potem jeszcze potrzeć otwarte rany tym cudownym solnym peelingiem, który jeszcze wczoraj tak zachwalałaś, a dziś jest tylko gwoździem do trumny.
Wyobraź sobie przesympatyczny dzień. Sobota, jesienny poranek, wyjątkowo się wyspałaś i w umiarkowanie dobrym humorze dotarłaś do pracy. Przed Tobą, bagatela, dwanaście godzin wzmożonej aktywności, ale postanawiasz być twarda i wmusić w siebie pokłady dobrego nastawienia. Mija godzina, druga, trzecia... Wow! Nie jest tak źle, w sumie to całkiem lubisz swoją pracę. Aż pojawia się ON. Staje przed Tobą, coś kupuje, nic nie zapowiada katastrofy. Prosi Cię o drobną przysługę, wychodzi. Po paru minutach wraca ze zmienioną twarzą. Oho! Popełnił błąd, zaczyna się awanturować zrzucając całą winę na bogu ducha winną Ciebie. Ściąga masę gapiów, wyzywa Cię od najgorszych (rany, takich neologizmów to jeszcze nie słyszałam - kreatywny z niego padalec!), na koniec rzuca w Ciebie tym co kupił i wychodzi, a za nim niosą się przekleństwa. Krótko mówiąc, rzuca się jak gwiazda, którą zapomnieli po królewsku potraktować na lotnisku. Teraz wyobraź sobie takich gości mniej więcej 3 razy w tygodniu. Odechciewa się oddychać? Oj, odechciewa.
Człowieku! Przestań wyładowywać swoje kłótnie z żoną, brak awansu w pracy, czy frustrację z ogólnie nieudanego życia na niewinnych ludziach. Masz zły dzień? Nie zarażaj nim innych. Wiesz, że kilkakrotne wymuszenie uśmiechu na swojej twarzy, wywołuje ten prawdziwy i produkuje endorfiny? To takie proste, a nikt nic z tym nie robi! Poczujesz się zdecydowanie lepiej, niż po zrównaniu kogoś z błotem. A jeśli nadal nie jesteś przekonany, to tylko i wyłącznie Twoja strata i nadal możesz tarzać się w bagnie niezadowolenia w którym koniec końców utoniesz. I nikt nie poda Ci pomocnej reki, tylko jeszcze przydepnie, żeby taka kreatura jak najszybciej zniknęła z powierzchni ziemi. Bo właśnie tym się staniesz- kreaturą.


A jeśli już miałeś/miałaś tego potwornego pecha spotkać na swojej drodze takiego robaka, głowa do góry. Mam świetne, sprawdzone z autopsji sposoby jak się uspokoić, na nowo zacząć oddychać, a nawet zacząć współczuć owemu gnojkowi.

1. Szybka medytacja


Jeśli medytacja kojarzy Ci się z łysymi joginami, godzinami siedzącymi ze splecionymi nogami na matach i mruczącymi niezrozumiałe inkantacje, to mało wiesz o medytacji. Wystarczy kilka minut, żeby na nowo odetchnąć, oczyścić umysł i zrobić to bez zakładania nóg za głowę. Są dwa sposoby, jeden dla tradycjonalistów, drugi zaś dla uzależnionych od technologii.
* Jeśli masz możliwość, zniknij na 10 minut. Zaszyj się gdzieś w cichym miejscu, usiądź, zamknij oczy i wyobraź sobie woreczki. Głęboko oddychając, wyobraź sobie że szczelnie pakujesz swoją złość do woreczków i zawiązujesz. Jeśli jesteś fanem Dextera, możesz w myślach rozczłonkować tego gościa, który doprowadził Cię do furii, a potem każda osobną kończynę zapakować i wrzucić do ognia. W wyobraźni, oczywiście! Pomoże. Brzmi dziwnie, ale jest skuteczne.

* Jeśli nie mam tyle czasu, ile bym chciała, mam swój dziwny, trochę upokarzający sposób, ale działa w mig, jeśli akurat w tym momencie nie chcę wybuchnąć, albo ryknąć płaczem. Do niedawna po prostu brałam po kolei litery alfabetu i szukałam w głowie imion zaczynających się na te litery. Kiedy już brakowało mi pomysłów, przechodziłam do kolejnej litery. Odkąd zdałam cholernie trudny egzamin z fonetyki historycznej , wymieniam w myślach wszystkie chronologiczne procesy jakie zaszły w języku polskim. Co to daje? Skupienie. A nic tak nie odpręża i odrywa od kłopotów, jak maksymalne skupienie się na czymś innym. Dobrze jednak, jeśli jest to coś nad czym nie musimy za bardzo wytężać swoich szarych komórek, a co przychodzi nam z łatwością i pozwoli odpłynąć do innej krainy, z której wrócimy już jako oaza spokoju. Przyznam, że ten sposób nie jest autorski, podpatrzyłam go u bohaterki książki Gossip Girl, Blair Waldorf, która wymieniała alfabetycznie wszystkich projektantów. Pomysł jest o tyle super, że każdy może go przekształcić na idealny dla siebie.

2. Headspace&Calm


Znalazłam dwie aplikacje na andorida, które potrafią nieźle ukoić nerwy. Nie będę ich tutaj opisywać, warto samemu się przekonać jak działają na skołatane nerwy. Pobieramy je z Google play, zaszywamy się na kilka minut w łazience/szafie/pod stołem, wkładamy słuchawki i rozkoszujemy się powracającym oddechem.

3. Kolorowanki dla dorosłych


Powrót do dzieciństwa? Kredki w dłoń! Zalewają księgarnie, kioski i kawiarnie, a pierwowzorem był Tajemny Ogród autorstwa Johanny Basford. Pierwotnie miała być to kolorowanka dla dzieci, jednak autorka uparła się na wersję dla starszych. To wciąga na długie godziny! Nas pierwszą stroną spędziłam cały dzień, kiedy tylko mogłam odrywając się od obowiązków i łapiąc za cienkopisy. Uspokaja, odpręża, ale tutaj jednak potrzebujemy więcej czasu niż na rozczłonkowanie wkurzającego klienta.
A Wy? Macie jakieś skuteczne sposoby na ochłonięcie? Podzielcie się koniecznie, bo straszny ze mnie nerwus ;)

Share this:

CONVERSATION

9 komentarze:

  1. o aplikacjach nie słyszałam :) jestem raczej spokojna osobą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O aplikacjach nie słyszałam, a ten pomysł z literami alfabetu może być przydatny :d
    Pozdrawiam :*
    zazustreet.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze wiemco to znaczy obsługa kliena! ja po powrocie do domu zasiadałam do laptopa, słuchałam dobrej muzyki z lampką winą w dłoni hehehe..
    zapraszam do siebie:)
    http://mesmerize87.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  4. No ciekawy post! Zapraszam do mnie www.fitnessizycie.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój sposób pisania i to, co masz do przekazania jest bardzo ciekawe :)
    Dobrego dnia! :))

    Zapraszam do mnie:
    http://hanyvia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam nigdy o tych aplikacjach ale pomysł sam w sobie ciekawy :)

    http://want-cant-must.blogspot.com/
    ps jeśli podoba ci się blog-skomentuj, zaobserwuj

    OdpowiedzUsuń